#30

Kiedy zaczynałam pisać ponad rok temu, żyłam w przekonaniu, że bycie mamą dwójki niewiele różni się od bycia mamą jedynaka. Ot, po prostu ma się kolejne serce w kolejnym organizmie. 

To jednak nie zawsze działa tak łatwo. Myślałam, że skoro dzieci jest dwa razy więcej, to i cierpliwości będzie więcej. Siły i baterii słonecznych. Okazuje się, że ktoś zapomniał dołączyć do paczki z Anną pakietu regeneracyjnego.   

Miewam złe emocje w stosunku do swoich dzieci. Przy jedynaku jakoś cierpliwość nie zawodziła, a teraz bywają dni, kiedy mam ochotę wystrzelić  starszaka w kosmos, sprzedać młodszą i wyjechać w nieznane zmieniając nazwisko i linie papilarne.

Pewnie, że nie non stop. Zdecydowanie częściej lubię te Pierdziochy i największe fochy mnie nie ruszają. Ale jednak to się pojawia.

Przy jedynaku mogłam spać 3h na dobę przez dwa tygodnie i czułam się jak młody bóg, a teraz po dwóch takich dniach mam ochotę odstrzelić sobie głowę. Rok temu słuchanie jojczenia od rana do wieczora nie stanowiło problemu, teraz po 15 minutach zaczynam szukać argumentów za stosowaniem knebla w życiu codziennym. Na szczęście apogeum zmęczenia pojawia się zazwyczaj jak na horyzoncie mam Seniora, który ratuje moje zdrowie psychiczne. 

Ostatnio znajoma mama trzech trzy i pół miesięcznych dziewczynek oznajmiła, że jest fatalną mamą,  jak jedna z pannic jest nieodkładalna ona nie ma siły na nic,czuje ze za mało zajmuje się pozostałą dwójką. 

Żadna mama nie jest fatalna. Każda ma prawo do słabszych dni. Każda jest najlepszą mamą dla  swoich dzieci. Jesteś najlepszą mamą, nawet jak właśnie bukujesz bilet na koniec świata. 

Pamiętajcie, żeby dzielić się Jeżem ze światem. I tym WordPressowym,  i Facebookowym 🙂 

Reklamy
#30