#29

Mój Pierworodny ma etap „nie”. Od pół roku. Właśnie z Seniorem wspominaliśmy jak to w wieczór wigilijny przyjechali do nas do szpitala, ja usiadłam z kolacją na krzesełku a Młody natychmiast się dosiadł. Podaję zatem Juniorowi kęsa rybki, Junior łapczywie pożera. Podaję ziemniaczka, wciąga jak odkurzacz. Ostatecznie przysysa się do mojej kolacji, więc pytam: „Maluchu, a Ty nie jadłeś kolacji wigilijnej?” Na co Młody podnosi wzrok, wpatruje się we mnie wielkimi oczami i z poważną miną, kręcąc łebkiem smutnym głosem mówi „nieeeee”.
Dziś zaprzeczył miłości do rodzicieli i siostry oraz chęci zjedzenia jajecznicy (po czym zjadł taką z trzech jajek).
Życie z dwulatkiem.

image

image

image

Reklamy
#29